Przejdź do głównej zawartości

Prezenty dla prawdziwego twardziela - survivalowca, bushcraftowca, outdorowca


Zazwyczaj podarunek kupujemy w ostatniej chwili i, bynajmniej najczęściej, nie jest to spowodowane lenistwem. Do takich rzeczy trzeba (a raczej powinno się) poważnie podejść i przygotować, bo bardzo często właśnie po prezentach i niespodziankach widać jak zależy ci na tej drugiej osobie. Co byśmy nie powiedzieli czy zrobili w związku, małżeństwie, w dobrym braterstwie (rodzonym czy przyjacielskim) czy po prostu w koleżeństwie, to jeśli dasz prezent od czapy, albo nie poświęcisz chociaż chwili, aby zgłębić temat i dasz kiepski prezent, to jesteś dokładnie jak twój podarunek - do dupy! Moim zdaniem to kwestia elementarnego szacunku do drugiego człowieka. Poświęcić mu, jeśli to możliwe, chwilę czasu.

Przykładowo: danie "jakiegoś tam" zestawu szachów, gdzie, ze względu na rozmiar, ledwo można poukładać pionki na planszy, zamiast wymarzonych, masywnych, rzeźbionych (czy choćby poprawnie wykonanych) nie uszczęśliwi nikogo, a jedynie wku..i. Różnica między jednym a drugim, to czasami jakieś 20 zł i chwila czasu nad zastanowieniem się czego chce ta druga istota. Bo po co robić komuś prezent "aby był", "na wypchaj się"?

Więc jeżeli chcesz dać przemyślany podarunek osobie lubiącej klimat outdoor, survival czy bushcraft, to właśnie ten tekst zawiera krótką i subiektywną listę sprzętów i opinii o nich. Tekst ten z założenia ma być wspomożeniem w nagłych sytuacjach, taki ekstrakt, który warto uzupełnić o chwilę czasu spędzonej na pomyślunku. Znajdziecie tutaj kilka przykładów, a raczej kilka pomysłów, które można ciekawie rozwinąć.

Musiałem całość podzielić jakoś sensownie, bo okazje są różne, zasobność portfela także. Całość jest dość subiektywna, część są to rzeczy, które sam próbuje lub chcę zakupić czyli takie "must have" inne, to taki swoisty spin-off czyli rzeczy, które miło jest mieć lub znać. Koniec marudzenia, do rzeczy!

Prezenty drobiazgi, np. "do buta", na dzień chłopaka/mężczyzny, dzień turysty?

Mikołajki są pierwsze w kalendarzu, zaczniemy więc od nich. Musiałem przyjąć jakiś parametr więc ograniczeniem jest kwota 25 zł. Generalnie chodzi o to, by było to coś drobnego, ale zachowane w duchu "kiedy będzie apokalipsa będę przygotowany"... no może nie zupełnie, ale czasami taki gadżet może się przydać, ba może i uratować życie.

Bransoletka Paracord ~10-20 zł/szt. lub ~25-30 zł za 30 MB Paracordu


Bransoletka z Paracordu - ot drobiazg, który można fajnie dostosowywać i indywidualizować dodatkami. Fot. Pixobay.com


Ma to przeróżne formy, od opasek z klamrą, krzesiwem, karabińczykiem, gwizdkiem, ostrzem, a nawet opcje z własnym Indianinem, który zna wszystkie węzły świata i pokaże ci jak zapolować na małpę... a poważnie zwykła pleciona bransoletka na nadgarstek zawiera w sobie około 3 metrów cienkiej i wytrzymałej linki spadochronowej do wykorzystania wszelakiego. W cenie około 30 zł możemy kupić około 30 metrów Paracordu i wypleść 10 takich i obdarować rodzinę, a dodatkowo będziemy mieli tani prezent, który się zaangażujemy osobiście. Dodatkowo możemy wymienić wszystkie sznurówki w butach, kapturach, a i na sznurki do gaci kąpielowych starczy. Najfajniej jakby dołączyć do takiej bransoletki jakiś dedykowany element, coś co spowoduje, że będzie unikatowa np. jakiś koralik ręcznie robiony, mała drewniana wstawka z dedykacją czy mechanizm zegarka.

Latarka Mini ~20 zł

 
Latarka może się przydać podczas wielu nieprzewidzianych sytuacji. Fot. zasoby własne.

Nigdy nie wiadomo kiedy będzie potrzebne nam światło, albo inaczej - nigdy nie wiadomo kiedy będzie potrzebne nam światło, gdy tego normalnego (ulicznego, na klatce, czy w mieszkaniu) zabraknie. Niewielka latarka przy kluczach albo w plecaku/torbie nie zawadzi. Jest tego dużo na rynku i można wybrać coś faktycznie sensownego. Ważne żeby było wytrzymałe i działało, później możemy porównywać moc. Jednak w minimalnej cenie 10-20 zł wodoodpornej latarki 1000 lumenów z lotniczego aluminium nie dostaniemy... (Poprawka! Znalazłem fajną, niedużą i wodoodporną, z ALU, w markecie elektrotechnicznym, ha! 19,99 zł)

Jerk Beef ~10-15zł/50g

Jerky Beef można oczywiście zrobić także samemu. Na pewno będzie dużo taniej i dużo więcej tego smakołyku. Fot. Pixobay.com
 
Właśnie to lubią charakternicy i łasuchy. Surowa, Suszona, Smakowita (3S!) czyli Jerky Beef. Dobra przekąska jeśli nie chcesz się zatrzymywać w trakcie wyprawy czy marszu. Jeśli chcesz się zatrzymać, też dobra. Nie będzie w tym żadnego przekłamania, gdy powiem za siebie i Fabiana - my je uwielbiamy! Drobiazg do konsumpcji. Może być przechowywany dość długo, ma zazwyczaj około 6 miesięcy terminu ważność (można znaleźć i dłuższy) czyli dla umiarkowanego Prepersa też się nada. Najważniejsze jest jednak, że jest zwyczajnie smaczne!

Buff - chusta wielofunkcyjna, komin, ~12 zł


Buff to taki rodzaj chusty wielofunkcyjnej mającej formę komina. Czapkę z tego zrobisz, opaskę na uszy, frotkę na rękę aby otrzeć pot o szaliku nie wspominając. W razie wypadku umiejętnie wykorzystany może posłużyć jako ucisk i opatrunek. Generalnie jak nazwa wskazuje wielofunkcyjny... Oryginalny Buff to spory koszt (choć w tym zestawieniu zmieścił by się w strefie economy). Szybko schnie w opcji wykonanej z mikrofibry, w wersjach polarowo-ocieplanych już nieco gorzej. Elastyczny. Można wybierać spośród ogromnej ilości wzorów i jeśli poszukacie znajdziecie i wzory indywidualne, na specjalne życzenie. Tani i użyteczny buff możemy kupić w markecie sportowym (Decathlon - ~12 zł). Kolejna fajna rzecz z wielkiego marketu dla spoconych.

Spork - stal nierdzewna ~15-25 zł

Ni to łyżka ni widelec. Spork to właśnie hybryda lub obie te rzeczy na jednym kijku. Można taki podstawowy, jednoelementowy niezbędnik kupić na przykład w domu harcerza albo w internetach. Grunt żeby dało się tym coś zjeść i było możliwie najwytrzymalsze, a jeśli będzie niewielkich rozmiarów, to już w ogóle fajnie. Cena niewielka, a przydatność duża, zwłaszcza turystycznie. Można czasami wyszukać cały kompletny niezbędnik Bundeswehry (cztery elementy: nóż, widelec, łyżka i otwieracz spinane razem) ze stali nierdzewnej w kwocie około 25-30 zł. Dobrze mieć!

Prezenty typu economy

Przyznałem temu działowi budżet 60-80 zł. Taka półka średnia zakupów, mam wrażenie, że najtrudniejsza, aby wybrać coś sensownego.

hamak ~ 50 zł

Hamak pozwala nie tylko na wygodny sen, może być przydatny podczas czasu wypoczynku. Fot. Pixobay.com
 
Przebadane w warunkach polowych. Jeden z lepszych i wygodniejszych sposobów na nocleg w lesie, na wyprawie, ale także w gorący dzień na domku na mazurach. Złożony mieści się w niewielkim kompresyjnym pokrowcu lub zawija się go w wszytą kieszonkę. W niskich temperaturach trzeba się dodatkowo izolować od podłoża (przewiew pod spodem) na przykład kocem NRC. Ostatnio właśnie w ten sposób nocujemy w lesie. Cena wersji economy to około 50 zł, np. w Decathlonie. Jednym słowem: Komfortowo.

Palnik gazowy z kartuszem ~80 -...zł

Ciepły posiłek czy kawa zwłaszcza w trudnych warunkach pogodowych to bardzo ważny element podnoszenia morale na wyprawach, a jak wiadomo nie zawsze łatwo o ogień. Czasami problemem jest paliwo, czasami pogoda, a jeszcze w innym wypadku totalny brak czasu na wzniecenie ognia np. krzesiwem. Palnik to gwarant ciepła, ciepłego jedzenia. Można spotkać wiele rodzajów palników z różnymi systemami montażu kartuszy, jak i samymi kartuszami. Fajnie składane sprzęty, kompaktowe są już raczej na wyższej półce cenowej, ale w założonej kwocie do 80 zł można oczywiście coś wybrać.

Multitool - 70 - ... zł

Pierwszy naprawdę kontrowersyjny produkt w naszym zestawieniu, a raczej umieszczenie jego w tym dziale. Kwota do 80 złotych to niezwykle mało jak na sensowny multitool. Właściwie do 80 zł moim zdaniem można kupić jedynie Gerber compact - mały, mogący być w zasadzie brelokiem sprzęt, ale za to porządnie wykonany i trwały. Generalnie spełnia swoje funkcję i jest dość pewnym narzędziem. Można go dostać w internetach nawet do kwoty 70 zł. 

Multitool - wiele narzędzi w jednym. Ważne, aby można było na nim polegać. Fot. Fabian

Niestety o Victorinox czy Leatherman'ie możemy w tej cenie jedynie pomarzyć (choć pieśń internetów głosi, że znaleźli się tacy co znaleźli sensownego Leatherman'a w cenie do 100 zł - ja bym im nie wierzył). Jeśli ktoś z was postanowi przekroczyć limit (i to dość mocno) polecam Victorinox są niezniszczalne. Leatherman ma i zwyczajne i świetne produkty, ale trzeba zwracać uwagę na rodzaj stali (od zwykłej aż po specjalistyczne), wykonanie i niestety cenę. Zazwyczaj tanie modele są kiepskie.

Nóż - Budżetowy folder lub nóż obozowy ~40 - 80zł

Tutaj oczywiście cenę można byłoby rozciągnąć do nieskończoności. Najlepsze noże firmowe i noże customowe zaczynają się sporo powyżej ograniczenia cenowego 80 zł i nie mają praktycznie limitu cenowego. Jednak w wersji budżetowej można wybrać dobry nóż lub wystarczający nóż.

Nóż custom - trochę wyższa półka i kawał dobrego, użytecznego żelastwa. Warto zapłacić za coś, co będzie się często używało. Fot. Fabian.
 
Nóż obozowy - nóż o stałej głowni/stałe ostrze. Żaden składany nóż nie dorówna wytrzymałością dla noża ze stałą głownią. Taki nóż, w razie potrzeby, ma być maczetą, toporkiem i otwieraczem do konserw, ma dać radę podważyć stalowe wieko. Najlepsze są proste rozwiązania. Przesławną More, którą wszyscy w świecie survivalu, bushcrafta i turystyki odmieniają we wszystkich przypadkach, można zakupić w kilku podstawowych opcjach w tej cenie. Jest ona dobrym, podstawowym narzędziem. Sprawdza się. Osobiście mam Mora Companion MG stal nierdzewna, którą sobie umiarkowanie chwalę.

Folder - nóż składany. Można coś wybrać. Obecnie dobre chińczyki (Dobre! a nie po prostu chińczyki!) np. Sanrenmu 710, czy niektóre modele Gonzo lub Opinel dla lubiących bardziej klasyczne wydanie, to koszt około 50 zł. Dobre do zestawu ucieczkowego B.O.B. / EDC (więcej pisaliśmy o nim tutaj), dobry do umieszczenia w samochodowym zestawie narzędzi, dobry do noszenia na co dzień. Wystarczająco dobry i przydatny.

Fajnie byłoby do takiego noża (bez względu na opcję) dobrać jakąś dedykowaną kaburę lub też wykonać ją samemu, może to potrwać sporo czasu i kosztować dużo wysiłku jednak efekt może być powalający. Najczęściej wykonuje je się ze skóry lub tworzyw termoplastycznych, np. z kydexu. DIY takich kabur można bez problemu odszukać w internetach, choć można oczywiście znaleźć ludzi, którzy wykonują takie kabury na zamówienie. Koszt zlecenia takiej przyjemności zaczynają się nawet od 40 zł.

Prezenty typu Prestiż i no limit cash (bezdenna kieska albo ktoś bardzo zasłużył)

Tego typu prezent to zazwyczaj specjalna okazja, 30-te/40-te urodziny, prezent na kawalerski etc. i jest organizowany przez większą liczbę ludzi lub jest wynikiem potrzeby/użyteczności na jakąś wyprawę (albo wszystko na raz). Docelowo Może być tu cokolwiek włącznie z dość abstrakcyjnymi rzeczami jak np. sesja szczepień na choroby tropikalne (Pozdro Macias), butla tlenowa awaryjna do nurkowania czy bilety na wielbłądzi ekspres na Saharę. Padnie tutaj kilka moich typów.

Kursy, szkolenia - bo wiedza ma potężną moc!

Możliwości są ogromne: kurs przetrwania,kurs wspinaczki wysokościowej, korzystania z toalety w ekstremalnych warunkach, kurs nurka wrakowego itp. itd. Generalnie jak nie ma takiego kursu, to znaczy, że za słabo szukaliście. Nawet jeśli macie już pewność, że nie ma kursu na "robienie bidonów z jelit owiec", to na pewno znajdziecie kogoś kto takie rzeczy robi i pewnie odpłatnie znajdzie chwilę czasu żeby was pouczyć (czasami może i bezpłatnie). Świat nie znosi pustki to też trzeba się dobrze rozejrzeć...

Generalnie koszt kursu nurkowania to około 600-1500 zł, kurs wspinaczki 500-900, a dobry kurs survivalowy (techniki, zachowania) to 400-1300 zł. Oczywiście to tylko jakieś standaryzowane widełki. Zawsze można dorwać jakiegoś guru czy kogoś na topie gdzie ceny będą wyższe. Bardzo fajną opcją są kursy wraz z wyprawą np. w Bieszczady czy do Norwegii, Rumuni, gdzie w trakcie wyprawy uczymy się umiejętności na bieżąco pod okiem doświadczonych ludzi. Koszt oczywiście sporo większy. Zagraniczne wycieczki organizowane są w biurach podroży na życzenie.

SPOT - Lokalizator satelitarny, bezpieczna podróż.

Z Fabianem już kilkakrotnie rozmawialiśmy na jego temat i rozważamy poważnie . Podstawową funkcją jest śledzenie trasy za pomocą funkcji GPS i lub rosyjskiego systemu nawigacji GLONASS z ustalaniem pozycji w czasie - 1,2,5,10, 60 minut. Generalnie samo śledzenie może nie jest czymś nadzwyczajnym jednak wysyłanie wiadomości ratowniczych pomimo braku zasięgu komórkowego już tak! Urządzenie po wciśnięciu klawisza S.O.S. nadaje twoją pozycje na zdefiniowane numery telefonu i maile oraz do zdefiniowanego numeru ratowniczego. Można także zaalarmować kontakty bez powiadamiania służb ratowniczych (funkcja Help) lub tez wysłać swoje koordynaty do mapy Google, swoisty sygnał OK dla ludzi którzy martwią się w domu. Zazwyczaj przez system można nadać proste wiadomości kontaktowe na do zdefiniowanych wcześniej kontaktów. Całość zasilana bateriami standardowymi AAA lub dedykowanymi, które pozwalają na prace w zależności od ustawień między 7 dni do miesiąca. Generalnie urządzenie mogące uratować życie, choć przydatne ludziom, którzy podróżują po świecie zwłaszcza w dzikich terenach gdzie cywilizacji brak.

Minusem jest cena, dla średniej półki urządzenia, to około 1000-1500 zł. Dodatkowo aby wysyłać wiadomości niezbędne jest opłacenie abonamentu rocznego w wysokości 300-700 zł (w zależności od platformy i kursu waluty, w której płacimy: dolar, euro, funt). Sprawa jest więc nietania, z drugiej strony niewielka cena za życie lub zdrowie...

PowerBank, ładowarka solarna - bo energia potrzebna jest zawsze i wszędzie

Zestaw solarny: pomijając oczywiste zastosowanie w trakcie wyprawy czy przy przerwie w dostawie prądu, można takim zestawem zmniejszyć rachunki za prąd. Fot. Pixobay.com
 
Ważne tutaj są dwie sprawy pojemność i jakość. Na pewno słyszeliście lub też znacie z własnego doświadczenia, że macie powerbank o pojemności 5200 mAh, więc powinien naładować wam waszego shitphona, co najmniej dwa razy... ta, może przez pierwsze 3 cykle tak było, jednak później było coraz gorzej. Niestety tak jest zawsze ze wszystkimi bateriami jednak elektronika, która ładuje elektronikę (czyli Powerbanki) zazwyczaj wypadają tutaj dużo gorzej niż po prostu baterie. Często powodem jest to kiepska chińszczyzna lub przekłamanie producentów. Warto w teren zabierać już przetestowany sprzęt i uczyć się na czyichś błędach czytając opinie w internecie. Niestety sprawdza się tutaj wybór raczej dobrze znanych marek i cierpliwość jeśli chodzi o wypróbowanie nowości, gdyż te są często średnie. Odnośnie pojemności tych urządzeń, moim zdaniem to przynajmniej 10000-20000 mAh, gdyż nawet z czasem pozwoli nam to naładować do końca telefon czy baterię do aparatu fotograficznego nawet pomimo poważnego zużycia sprzętu.

Nie będę wspominał, że totalnym minimum, dla ludzi podróżujących we wszystkich warunkach pogodowych jest wodoodporność tego urządzenia, zaś opcją najpełniejszą jest, by posiadał ładowarkę solarną. Energia słoneczna, poza oczywistą możliwością pozyskania jej jak już wszystko nam się rozładuje, daje często możliwość bezpośredniego ładowania bez ingerencji ogniw, np. w przypadku gdy się zużyją lub zepsują - ot i mamy ładowarkę :) Najlepsze jest to, że te technologie cały czas tanieją i można teraz coraz taniej znaleźć fajne rzeczy. Taki bank z niedużym panelem solarnym można trafić od 200 zł. Zestaw podróżniczy, np. Nomad można dostać w cenie około 1500 zł.

Oczywiście w dziale bez limitu pieniędzy możemy dać cokolwiek. Ot nóż custom zrobiony na zlecenie, namiot całoroczny, śpiwory zimowe, odsalarnię wody czy laser bojowy. Wszystko jednak należy rozważyć w kontekście spędzania czasu przez daną osobę i planów wyjazdowych. Zawsze będzie jeszcze potrzebna "obróbka" tematu z waszej strony, bo i gusta są różne, funkcjonalność także. Czasami warto zwyczajnie zapytać bezpośrednio: "Misiu czy chcesz kolejną More? Może teraz w kolorze różowym?"lub zwyczajnie i po ludzku: "jakiego sprzętu ci brakuje?". W przypadku gdy nie chcemy pytać bezpośrednio poszukajmy informacji u kolegów, brata, szwagra etc. z którymi chodzi na wyprawy, testuje sprzęt. Jest to bardzo ważne, gdyż coś co dla nas może się wydawać czymś "ekstra", czymś "bez czego nie można się obejść" może się wydać normalnie niepraktycznym labo niepotrzebnym bajerem. Style podróżowania i obozowania są bardzo różne i dla niektórych część sprzętów może się okazać zbędna. Czasami, dla bardzo trudnych przypadków, warto kupić po prostu Kartę Podarunkową, Bon czy inny limit na wydatki w danym sklepie (lub grupie sklepów) i dać możliwość wyboru i dysponowania kwotą we własnym zakresie. Niektórym po prostu nie dogodzicie.

Gdzie kupić?

  • Jest oczywiście internety - niestety wiele jest sklepów i portali, ceny są różne, jakość często też daje sporo do życzenia. Warto sprawdzić sklep, markę przedmiotu i jej opinie w (nomen omen) internecie przed zakupem. 
  • Dom Harcerza, Druha, sklepy z militariami i demobil wojskowy - można wychwycić rzeczy rewelacyjne w niewielkich cenach. Mają różnorodny asortyment często z wielu krajów, mają zaopatrzenie często od regionalnych producentów i można znaleźć fajne nie standardy.
  • Bazarki - tu trzeba uważać jednak można chwycić perełki.
  • Sklepy i Markety wielkoformatowe - Decathlon i markety ogólne. W przypadku tego pierwszego nawet część tanich przedmiotów jest warta uwagi, ale trzeba podchodzić do nich z pewną rezerwą, bo jakość bywa różna (najczęściej za niską cenę). W odniesieniu do marketów ogólnych... moim zdaniem warto brać tylko znane, sprawdzone marki.

Podsumowując: najważniejszy jest człowiek :), kontekst i informacja. Właśnie o to musimy zadbać. Więc do dzieła! Do koszyków zakupowych, do Internetów i na bazarki! Powodzenia!

Komentarze

  1. Sprawdzonym prezentem dla każdego bushcraftowca jest ruszt na ognisko Można na nim upiec porządnego steka lub kiełbasę, postawić patelnię i usmażyć w terenie jajecznicę czy wygodnie zagotować w menażce lub czajniku wodę na kawę albo herbatę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Mogą Cię jeszcze zainteresować:

Czarny Bez - Leśne jadło

Pisałem już, choć było to już jakiś czas temu, o uszaku bzowym ( Auricularia auricula-judae) , grzybie który przeważnie rośnie na czarnym bzie (Sambucus Nigra) . Okazuje się, że całkiem ciekawym, choć niewielkim drzewem, jest sam ów bez, zwany czasami czarnym a czasami dzikim.

Czym jest ogień? I co go tworzy?

O ogniu ostatnio już pisaliśmy. Że ogień jest fajny, że się przydaje, i że każdy prawdziwy facet powinien umieć go rozpalać. Tego ostatniego nie pisaliśmy? A to z całą pewnością jeszcze napiszemy, przy okazji tłumacząc, jak to właściwie robić. A dzisiaj trochę o samym ogniu jako takim. Postaramy się odpowiedzieć na pytanie: czym ten ogień jest.

Leśne jadło - Bukiew

Witam was w nowej serii publikacji.  Leśne jadło  ma zadanie przybliżyć wam, czytelnikom, i nam, autorom bloga, informacje na temat jadalnej flory i fauny spotkanej w czasie wędrówek czy bytowania w lesie. Postaramy się, żeby były to informacje ciekawe i przydatne w czasie ogólnorozumianego  survivalu . Buk pospolity ( Fagus sylvatica L.). Wyśmienite Leśne Jadło. Źródło: własne

Leśne jadło - Dzika Róża (Rosa L.)

N iedawno pisaliśmy o kolidupie , co w takim razie powiecie o świerzbidupie? Czemu właśnie o świerzbidupie? Bo to zwyczajowa nazwa dzikiej róży na Ukrainie [2]. Ale czemu w ogóle o róży? Jest kilka powodów. Po pierwsze idzie zima, prawda? Czyli jeszcze w jesień jest. Końcówka, to końcówka, ale jest. A jesień to okres przeziębieniowy. A jak każda babcia wie, jak jesteś niewyraźny, to.... No właśnie. To, między innymi, może wynikać z niedoboru witaminy C. Przy czym, na chwilę obecną, łatwo jest uzupełnić dietę w witaminy - kupimy je sobie w aptece. Inna sytuacja może mieć miejsce, gdy nastaną trudne czasy. Albo gdy będziemy na jakimś wypadzie. Albo gdy nabierzemy ochoty samemu coś podziałaś w tym temacie - winko na przykład. Albo... No, kilka jeszcze "albo..." by się znalazło. Róża psia (Rosa canina L.); źródło: archiwum własne Po drugie. Powoli kończy się okres zbioru owoców dzikiej róży. Może czytając ten wpis sobie o nich przypomnicie i zmobilizujecie się wyk

Leśne jadło - Uszak Bzowy (Auricularia auricula-judae)

Nie raz, a może i nie dwa, zastanawialiście się pewnie co zimą można znaleźć w lesie do jedzenia. Otóż jest kilka takich rzeczy. Zapraszam na zimowe grzybobranie pod znakiem uszaka bzowego. Pokrój Uszaka Bzowego ; źródło: wikipedia.org