Przejdź do głównej zawartości

Jak nie dać się jesiennej chandrze - czyli rozpoczęliśmy 4. sezon morsowania

Kąpiel w zimnej wodzie

Istnieje duża szansa, że jesień kojarzy się wam ze słotą, chandrą i zmrokiem, który zapada coraz szybciej. Niepotrzebnie. Październik to początek sezonu morsowania, miesiąc wędrówek po przebarwiającym się lesie i grzybobrania. Wszystkie te czynności uwielbiamy. Jednak szczególnie zimne kąpiele zaczynają zajmować nam wolne luki w kalendarzu.

W październiku, czy listopadzie nie jest jeszcze szczególnie zimno. Bywa, wskakujemy do wody, gdy powietrze ma kilkanaście stopni. Nie jest to szczególnie przyjemne i jeśli miałbym być szczery, to gdybym zaczynał swoja przygodę z zimnymi kąpielami właśnie jesienią, to jest duża szansa, że bym się zniechęcił do tej aktywności. Znalazł bym wymówkę.

Zaczęliśmy jednak w innych okolicznościach. W sumie, trochę na kaca - czego nie polecam, odradzam wręcz. Jednak jeśli się coś komuś obieca (pozdro dla Mańka), to czasami ciężko jest odmówić. Toteż zadeklarowaliśmy się w sobotę, że pójdziemy (ja wraz z Monologiem). Potem w niedzielę nie było sposobu się z honorem wykpić. A miało to miejsce w styczniu 2014 roku na urodzinach bratowej (również pozdrawiam) - od tamtej pory, niemal regularnie raz w tygodniu, wskakujemy do zimnej wody.

W tym roku zaczęliśmy sezon 15 października. Jak zawsze na spontanie. Szybki telefon by zgadać wolny termin i ustawka na jeziorze Otomińskim niedaleko Gdańska. Szybka przebieżka, później rozgrzewka (obowiązkowa!). I do wody - oczywiście po zrzuceniu zbędnej garderoby.

Jeśli chciałbyś zacząć morsować mam dla ciebie kilka informacji. A jeśli już morsujesz może uda mi się poszerzyć twoją wiedzę. Zapraszam do dalszej lektury.

Chyba wszyscy wiedzą czym jest morsowanie, prawda?

Jest formą rekreacji ruchowej - to tak oficjalnie [1]. Niekiedy uważaną również za sport ekstremalny [3]. Trochę jak spacer, trochę jak zdobywanie Mount Everest - można by pomyśleć. Zajęcie za mało wyczynowe na sport, za dużo na to by tego w ogóle nie definiować. I jak każde zajęcie - nie jest dla każdego. Wydaje mi się, że jest dla tych, którzy chcą spróbować. Ponieważ gdy spróbujesz, będziesz chciał kontynuować.

Największą popularność zdobyło w Rosi (a jakże), północnej i wschodniej Europie oraz Kanadzie. W sumie dziwiłbym się jak by pływanie w zimnej wodzie było popularne np. na Kubie albo na wybrzeżu morza Karaibskiego. Zwyczajnie tam mają pod dostatkiem wody ciepłej.

Rosja to stan umysłu - jak mawia już niemal klasyczne powiedzenie. Otóż tam właśnie (ale i w innych krajach byłego ZSRR) 19 stycznia, w czasie Święta Chrztu Chrystusa (zwanego Świętem Jordan) odbywają się coroczne masowe kąpiele w zimnej wodzie. Podobnie, lecz w innym terminie (6 stycznia) odbywa się to w Bułgarii i Rumunii



Na zachodzie ludzie pluskający się w zimnej wodzie nazywani są niedźwiedziami polarnymi, a samo morsowanie - Polar Bear Plunge. Morsy (walruses) występują w europie i Rosji.

W Polsce często okazją do wskoczenia do zimnej wody jest Nowy Rok. Jakoś łatwiej jest namówić innych by zrobili coś tak szalonego właśnie w celu uczczenia nadchodzącego roku.

 Jak bardzo jest to szalone?

O dobroczynnym działaniu zimna napisze za chwile. Teraz kilka słów o zagrożeniach, bo niestety  takowe są. Niektóre mogą się zakończyć śmiercią.

I tak w Wielkiej Brytanii, swego czasu, notowano 400-1000 zgonów rocznie, związanych z kąpielami w zimnej wodzie. Przyczynami, jak pewnie się domyślasz, były zazwyczaj zawały serca, niewydolności krążenia, zaburzenia przepływu krwi i rytmu serca [3]. Chociaż są to stosunkowo stare dane (z końca lat 90 ubiegłego wieku) pokazują, iż zagrożenie jest realne. Dobrze wiedzieć na czym się stoi.

Zacznę może od tego, że można zwyczajnie utonąć. Wydaje się to oczywiste, a często to, co oczywiste jest pomijane. Nie wskakuj do wody w miejscu gdzie nie masz gruntu. Nie kąp się sam - zabierz kompana. Kogoś, kto choćby zawoła o pomoc. Nie porywaj się na spore dystanse, zwłaszcza w miejsca, z którego ciężko byłoby o ratunek. Nie nurkuj pod lodem! Pływanie w wodzie o niskiej temperaturze mocno obniża wydolność oddechową i wydajność organizmu wychładzając go i zaburzając percepcję i koordynację.

Zanurzenie się w zimnej wodzie doprowadza organizm do stanu szoku termicznego. Jest to stan, można powiedzieć, naturalny, jednak może spowodować wstrząs i ostatecznie śmierć. Tak się dzieje, ponieważ gwałtowne ochłodzenie stanowi znaczne obciążenie dla organizmu - zwłaszcza dla serca i płuc.

Naczynia włosowate kurczą się nagle, a krew kierowana jest do wnętrza organizmu. Przy czym słowo nagle jest kluczowe. Serce zmuszone jest pompować większą ilość krwi, robi to też szybciej (tachykardia), a płuca zaczynają się hiperwentylować. Czasami zwyczajnie zatyka i nie można złapać oddechu. Zdrowy organizm radzi sobie z takim stanem.

Kolejnym zagrożeniem jest hipotermia. Czyli wyziębienie organizmu. Nie przesadzisz, to będzie wszystko w porządku. Warto też, mając ją na uwadze, dobrze się przygotować do morsowania. Ręcznik, czapka, rękawiczki, kąpielówki na zmianę, solidna rozgrzewka po pluskaniu - powinny nie dopuścić od hipotermii. Sam lubię wziąć później ciepły prysznic, ale nie jest to konieczne.

Dwa akapity wyżej pisałem o zdrowym organizmie. Ciężko powiedzieć jaki to jest ten zdrowy. Dlatego zachęcam cię do zapoznania się z przeciwwskazaniami:

I tak, pluskanie w przeręblu:
  • nie jest dla osób z problemami (chorobami) układu krążeniowego (wiecie przebyte zawały, udary, zatory, ale także inne schorzenia),
  • nie jest dla osób z problemami z układem oddechowym,
  • nie jest dla osób posiadających silne infekcje, schorzenia dróg oddechowych czy po prostu "chorych" (przeziębieni, grypa, angina),
  • nie jest dla osób z owrzodzeniami, skaleczeniami (otwarte rany), zadrapaniami,
  • nie jest dla osób cierpiących na choroby przebiegające z nietolerancją zimna, jak np. choroba Raynauda,
  • nie jest dla osób z padaczką,
  • nie jest dla kobiet w ciąży,
  • nie jest dla osób z niedoczynnością tarczycy,
  • nie jest dla osób pod wpływem lub na kacu [1,3].
Dodatkowo nie zaleca się osobom w wieku powyżej 65 roku życia korzystania z zimnych kąpieli. [1, 3]Jednak tu są oczywiście wyjątki. Jeśli morsujesz od 20 lat i właśnie kończysz 65 lat, to nie znaczy, że to już ostatni sezon dla Ciebie. Wszystko z głową.

Zimna zmiana

Kąpiel w zimnej wodzie
Gdańsk wita Nowy 2009 Rok
źródło wikimedia.org, autor: Robert Young

Gdy sam zaczynałem morsować, poniekąd między bajki wkładałem te wszystkie zapewnienia, że człowiek czuje się po tym wspaniale i jest zdrowy jak ryba. Jednakże. Okazało się, że faktycznie coś w tym jest. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że samopoczucie i rześkość jaka staje się faktem po kąpieli jest niesamowita. Nie wiem czy uległem propagandzie czy może pluskanie w wodzie działa na mnie niczym placebo, ale nie można przejść obok tego obojętnie.

Gdy morsuję przed nocką w pracy, to generalnie przez kilka godzin nawet nie mam potrzeby pobudzać się za pomocą kawy. Organizm jest rześki i chętny do współpracy. Ale to odczucia subiektywne. Przejdźmy zatem do faktów.

Po pierwsze zimno działa przeciwbólowo. Już Hipokrates, a było to w IV w p.n.e, zalecał hipotermię w celu zmniejszenia obrzęku, krwawienia oraz bólu. W czasach średniowiecznych okładanie lodem było stosowane jako znieczulenie w czasie np. amputacji [1] - współczuje pacjentom.

Po drugie zimno przyśpiesza gojenie się takich urazów jak krwiaki mięśniowe, urazy mięśni, skręcenia stawów, czy uszkodzenia więzadeł. Krioterapia stosowana jest powszechnie w lecznictwie sportowym, czy rehabilitacji. [1,3]

Długo trwały wpływ na zdrowie jest dyskusyjny. Niektóre badania wskazują na generalnie lepsze zdrowie (samopoczucie) osób morsujących niż osób nie korzystających z takiej rekreacji [5]. Sam mógłbym potwierdzić. Jednak nie należę do osób często chorujących, to też nie mam punktu odniesienia.

Jeśli zagłębicie się w publikacje proponowane przeze mnie w Literaturze zobaczycie, że badań nad zimowymi kąpielami nie jest za dużo. A te które są, przeprowadzone są na niewielkiej liczbie uczestników. Z drugiej strony wydaje się, że jest to sport coraz to bardziej popularny i dlatego jest duża szansa, że jeszcze dowiemy się coś ciekawego o morsowaniu.

Ważnym aspektem jest termoregulacja organizmu (termogeneza), ponieważ tutaj istnieje zauważalna różnica pomiędzy osobami zażywającymi zimnej kąpieli regularnie, a osobami nie robiącymi tego. Charakterystyczne drżenie zaczyna się później. A temperatura ciała spada wolniej. Szybciej również następuje rozgrzanie organizmu. [2]

Innymi słowy osoby pluskające się regularnie w przeręblu wykazują metaboliczną i izolacyjną adaptację do zimna.

Dodatkowo stres termiczny, to nie jedyny jaki organizm przechodzi w czasie morsowania. Okazuje się, że w czasie silnego spadku temperatury ciała, organizm przechodzi stres oksydacyjny. Podoba sytuacja ma miejsce w saunie - choć tam jest gorąco. Morsy posiadają lepszy mechanizm chroniący przed tym szokiem.[6]

Morsować, czy nie morsować?

Kąpiel w zimnej wodzie, przy zachowaniu pewnych środków ostrożności,  może dać niezłą frajdę i może pozytywnie wpłynąć na organizm. Jednakże warto pamiętać, że wchodząc do przerębla niesie ze sobą konkretne konsekwencję. Robimy to na własną odpowiedzialność, toteż jeśli nie masz pewności, pójdź do lekarza na konsultacje. Następnie znajdź sobie towarzysza i biegiem na najbliższą plażę.

Jak widzisz, sposób zawsze się znajdzie, nawet na jesienną chandrę - czy inną deprechę. Potrzeba, tak na prawdę, tylko dwóch rzeczy: chęci i towarzystwa. Chęci, by coś zacząć działać i towarzyszy by ci w tym pomogli. Morsowanie jest tylko jedną z tych licznych aktywności, które poprawiają nastrój i wpływają pozytywnie na organizm. A do tego - tu bonus - z całą pewnością poszerzy twoją strefę komfortu.

Dlatego, jeśli tylko możesz, to czapka na łeb i do wody. Na początku krótko (uważaj by oddychać), a później się rozkręcisz. A na brzegu niech czekają ciuchy i ręcznik. Z czasem nie będziesz w stanie bez tego żyć.

Na koniec, przesyłam film o holenderskim IceMan'ie. Nazywa się Wim Hof i jest po prostu niesamowity. Obejrzyj a sam się przekonasz. 



Literatura:

[1] R. Wesołowski, M. Gackowska, A. Woźniak, C. Mila-Kierzenkowska, A. Jurecka; "Oddziaływanie zimna na organizm człowieka - morsowanie jako forma rekreacji ruchowej." Wiosna Młodych Fizjoterapeutów 2013, 4, Wydawnictwo Uczelniane WSG, pp.39-49;[Link do pracy] [dostęp Oct 09 2017]

[2] Vybíral, S., et al. "Thermoregulation in winter swimmers and physiological significance of human catecholamine thermogenesis." Experimental physiology 85.3 (2000); [Link do pracy] [dostęp Oct 09 2017].

[3] Kolettis, T. M., and M. T. Kolettis. "Winter swimming: healthy or hazardous?: Evidence and hypotheses." Medical hypotheses 61.5 (2003): 654-656; [Link do pracy] [dostęp Oct 13 2017]

[4] B. Dugué, J. Smolander, T. Westerlund, J. Oksa, R. Nieminen, E. Moilanen & M. Mikkelsson Rheumatism Fou, "Acute and long‐term effects of winter swimming and whole‐body cryotherapy on plasma antioxidative capacity in heal thy women." Scandinavian Journal of Clinical and Laboratory Investigation Volume 65, 2005; [Link do pracy] [Dostęp Oct 10 2017]

[5] Pirkko Huttunen, Leena Kokko; Virpi Ylijukuri; "Winter swimming improves general well-being." International Journal of Circumpolar Health, 2004, 63:2, 140-144; [Link do pracy] [Dostęp Oct 13 2017]

[6] W.G. Siems, R. Brenke, O. Sommerburg, T. Grune; "Improve axtioxidantive protection in winter swimming." QJM: An International Journal of Medicine, Volume 92, Issue 4, 1 April 1999;[Link do pracy] [Dostęp Oct 13 2017]

[7] Giovanni Lombardi; Christian Ricci; Giuseppe Banfi; "Effects od winter swimming on heamatological parametr"; Biochemia medica, Vol.21 No.1 February 2011; [Link do pracy] [Dostęp Oct 13 2017]

Komentarze

Mogą Cię jeszcze zainteresować:

Czym jest ogień? I co go tworzy?

O ogniu ostatnio już pisaliśmy. Że ogień jest fajny, że się przydaje, i że każdy prawdziwy facet powinien umieć go rozpalać. Tego ostatniego nie pisaliśmy? A to z całą pewnością jeszcze napiszemy, przy okazji tłumacząc, jak to właściwie robić. A dzisiaj trochę o samym ogniu jako takim. Postaramy się odpowiedzieć na pytanie: czym ten ogień jest.

Leśne jadło - Bukiew

Witam was w nowej serii publikacji.  Leśne jadło  ma zadanie przybliżyć wam, czytelnikom, i nam, autorom bloga, informacje na temat jadalnej flory i fauny spotkanej w czasie wędrówek czy bytowania w lesie. Postaramy się, żeby były to informacje ciekawe i przydatne w czasie ogólnorozumianego  survivalu . Buk pospolity ( Fagus sylvatica L.). Wyśmienite Leśne Jadło. Źródło: własne

Kilka słów o ogniu

" ogień rz. mnż III, D. ognia; lm D. ogni 1 . 'ciepło i światło powstałe w wyniku spalania się ciał, widoczne w postaci płomieni i żaru; płomień' 2 . pot. 'pożar' 3 . 'stos drzewa, chrustu itp. palący się pod gołym niebem; ognisko' 4 . 'płonący lub świecący materiał palny; płomień lub światło lampy, zapałki, świecy itp.' 5 . 'gwałtowny stan emocjonalny, namiętność, pasja, werwa' 6 . strzały z broni palnej; strzelanina, kanonada' " [1] Ogień - bożek survivalowców, harcerzy i wszelkiej maści wędrowców;  fot. własna Fizykochemiczne zjawisko, które pozwala ogrzać się i przyrządzić posiłek. Wokół ognisk Indianie budowali swoje osady. A sam ogień utożsamiali z bogami. Odkąd udomowiliśmy ogień jakieś 500 tyś. lat temu [5], wielu z nas nie może się bez ognia obejść. Sam ogień odgrywa ważną rolę w naszym codziennym życiu. Między innymi dlatego instalujemy w domach kominki i umawiamy się ze znajomymi na wspólne smażenie kiełba...

Bug out Bag (B.O.B.) - wstęp do analizy

Jakiś czas temu natrafiłem na artykuł na blogu chłopaków z Universal Survival pod jednoznacznym tytułem Bug Out Bag na Akcja Ewakuacja 2015 . Zaczytałem się. Czym on się wyróżnia z pośród wielu o podobnej tematyce? Otóż chłopaki (a może tylko jeden z nich?) zrobili ciekawą analizę. Przejrzeli 10 filmów z serwisu YouTube dotyczących B.O.B.-ów i przeanalizowali je pod względem tego, co autorzy w swoje zestawy ucieczkowe powsadzali. A były to, cytuje, "osoby posiadające różny poziom doświadczenia i różne podejście do kwestii przetrwania". Polecam artykuł. Jednak po lekturze poczułem niedosyt. Choć może raczej jakąś potrzebę. Zapaliła się myśl. Popełnię podobną analizę.  Pomyślawszy zasiadłem przed kompem i, wzorując się poniekąd na Universal Survival, wybrałem 30 filmów polskich oraz 30 filmów anglojęzycznych. Tak dla porównania. Czym się to ma różnić od pierwowzoru? Ilością filmów, które zostaną przeanalizowane. Przydzieliłem je do grup. Toteż polskie wylądowały w koszy...

Leśne jadło - Dzika Róża (Rosa L.)

N iedawno pisaliśmy o kolidupie , co w takim razie powiecie o świerzbidupie? Czemu właśnie o świerzbidupie? Bo to zwyczajowa nazwa dzikiej róży na Ukrainie [2]. Ale czemu w ogóle o róży? Jest kilka powodów. Po pierwsze idzie zima, prawda? Czyli jeszcze w jesień jest. Końcówka, to końcówka, ale jest. A jesień to okres przeziębieniowy. A jak każda babcia wie, jak jesteś niewyraźny, to.... No właśnie. To, między innymi, może wynikać z niedoboru witaminy C. Przy czym, na chwilę obecną, łatwo jest uzupełnić dietę w witaminy - kupimy je sobie w aptece. Inna sytuacja może mieć miejsce, gdy nastaną trudne czasy. Albo gdy będziemy na jakimś wypadzie. Albo gdy nabierzemy ochoty samemu coś podziałaś w tym temacie - winko na przykład. Albo... No, kilka jeszcze "albo..." by się znalazło. Róża psia (Rosa canina L.); źródło: archiwum własne Po drugie. Powoli kończy się okres zbioru owoców dzikiej róży. Może czytając ten wpis sobie o nich przypomnicie i zmobilizujecie się wyk...