Przejdź do głównej zawartości

Co jeść, gdy opadną liście? Tym razem słów kilka o Rokitniku zwyczajnym (Hippophae rhamnoides L.)

Jako osoby żywo zainteresowani tematyką survivalową, często zastanawiamy się nad sytuacjami kryzysowymi, które mogą na nas spaść. Czasami, jak przysłowiowy grom z jasnego nieba. Dlatego też, od czasu do czasu, należy wzbogacać swoją wiedzę o to, co jest przydatne. A za taką uważamy z Monologiem wiedzę typu, co zjeść, gdy będziemy bardzo tego potrzebować. Przykładów takiej potrzeby może być wiele. 
  • Zgubimy się w lesie i burczy nam w brzuchu - sytuacja w Polsce, przez niektórych, wielce kwestionowana. Mimo to, takie sytuacje się nadal zdarzają. 
  • Nastaje koniec świata - ten mniejszy, większy czy nawet ten naprawdę malutki. A coś jeść trzeba. 
  • W ramach zabawy/hobby wyjdziemy bez żarcia na kilkudniową wędrówkę. No to chyba tylko dla przekozaków, prawda? 
  • Mamy kryzys i brakuje nam środków do życia - korzystając z darów natury możemy pozytywnie wpłynąć na nasz budżet. Może nie poprzez zbieranie orzechów, ale na przykład robiąc nalewkę z dzikich malin zamiast kupować podobną w sklepie. 
  • Jakiekolwiek braki w płynności towarów, spowodowane czy to zanikiem prądu, epidemią, zamieszkami czy innymi sytuacjami kryzysowymi. 
Umówmy się, wszystkie te zdarzenia mogą mieć wpływ na to, że będziemy mieć problem z napełnieniem żołądków. Wiem, cześć z was się przygotuje zawczasu (pozdrawiam preppersów), ale co jeśli przygotowanych zasobów nie wystarczy? Albo zasoby ulegną zniszczeniu? Albo okradziono nas?

Właśnie po to stworzyliśmy dział, jakim jest Leśne jadło. Będziemy w nim opisywać sposoby na poradzenie sobie z głodem czerpiąc z natury. Bierzemy pod uwagę, że nie same kalorie są ważne. Bierzemy też pod uwagę porę roku, a także to, czy na co dzień takimi zasobami możemy dysponować. I nie, nie będziemy komponować wam diety... przynajmniej na razie.

Jagody rokitnika zwyczajnego; 
źródło: wikipedia.org/Hans Hillewaert

Zapraszam zatem na kolejny wpis z cyklu Leśne jadło, który to ma zadanie przybliżyć informacje na temat jadalnej flory i fauny naszych lasów. Tym razem artykuł tyczy się rokitnika zwyczajnego (Hippophae rhamnoides L) i zamyka serię trzech artykułów prezentujących krzewy/drzewa o jesienno-zimowych owocowych. Późno jesiennych nawet. Wszystko to po to, by podarować wam informacje, co by zjeść, w czasie gdy aura nie rozpieszcza, gdy coraz ciężej o witaminy i mikroelementy.

O rokitniku! a nie o rokietniku!


Łacińska nazwa rokitnika - hippophae - wywodzi się z greckich słów oznaczających kolejno: koń i błyszczeć [3]. Nazwa ta (jak to najczęściej bywa) nie jest przypadkowa. Zwierzęta karmione rokitnikiem cechują się zdrowym wyglądem i ładną sierścią. To wszystko oczywiście za sprawą składników zawartych w owocach.

Krzak rokitnika na wybrzeżu Bałtyku.
źródło: wikimedia.org/Derzno

Sama roślina jest sporym krzakiem (czasami nawet małym drzewem) o charakterystycznych wąskich liściach i żółto-pomarańczowych owocach. Rośnie w kupie. W sensie w grupie. Rzadko można znaleźć pojedyncze osobniki. Związane jest to zapewne z dwupłciowością rokitnika. Jedno drzewo jest rodzaju męskiego, drugie żeńskiego. Zapłodnienie odbywa się wiatropylnie, toteż pojedyncze osobniki nie za bardzo mają szansę się rozmnożyć. Bo na jaką odległość może powędrować pyłek?

Fakt, są gatunki drzewa, których pyłek ma oszałamiający zasięg (Wierzba Iwa np. 280 kiometrów! [6]). Ale jest to jednak zasięg ograniczony i wydaje się być uzależniony od gatunku drzewa - co chyba jest oczywiste.

Warto wiedzieć, że jest też coś takiego, jak rokietnik pospolity (Pleurozium schreberi (Willd.) Mitten.) i jest to całkowicie inna roślina. Oczywiście szczerze wątpię, by ktoś pomylił krzak z mchem, ale szukając w informacji o jednym czy drugim trzeba wiedzieć, że litrówka w nazwie czasami ma znaczenie. A powszechnie "zwyczajny" i "pospolity" traktowane są jako synonimy. Toteż można się nieźle zdziwić.

Drugą ciekawostką, a dodatkowo ważną informacją, jest to, że rokitnik w stanie naturalnym jest pod częściową ochroną.
"ochrona częściowa – ochronę gatunków roślin, zwierząt i grzybów dopuszczająca możliwość redukcji liczebności populacji oraz pozyskiwania osobników tych gatunków lub ich części "[5]

Gdzie szukać rokitnika?


Niestety. Jest jednak problem. Niewielki, to niewielki, ale jest. W przeważającej większości przypadków dziko rosnącego rokitnika możemy spotkać niemal wyłącznie na wybrzeżu. Jego naturalnym siedliskiem są bowiem wydmy, klify i skarpy. Dodatkowo, jak już wspomniałem chwiwcześniej, naturalnie wstępujący jest pod ochroną. Natomiast okazuje się, że całkiem często sadzony jest na skarpach przy drogach, a także można znaleźć zdziczałe egzemplarze w pobliżu nasadzeń uprawnych.

Rysunek rokitnika 
źródło: wikipedia/domena publiczna

Jakimi walorami dysponuje nasz bohater? 


Osobniki rodzaju żeńskiego wydają (przeważnie w dużych ilościach) kwaśne owoce. Naprawdę kwaśne. Często smak ten przypisywany jest dużej zawartości witaminy C. Natomiast trzeba wiedzieć, że owce zawierają także dużo innych kwasów organicznych. W Polsce rzadko są jadane [1][2], ale w krajach bałtyckich i w Azji często jadano owoce rokitnika w postaci sosów do ryb i mięs. A także, ze względu na znaczącą zawartość pektyn, w postaci galaretek. 

Pewnym utrudnieniem, czasami nawet uciążliwym, jest sposób pozyskiwania owoców. Nie jest łatwe zdobycie jagód rokitnika. Cholery całkiem dobrze trzymają się gałęzi i są dość delikatne, a same gałęzie posiadają ciernie. Do tego stopnia to utrudnia, że zbieranie pojedynczych jagód jest pracochłonne. Przeważnie, bo jest kilka prostych sposobów.
  • Po pierwsze, można uciąć gałązki i umieścić w zamrażarce. Następnie można poszczególne owoce odrywać nie martwiąc się, że wszystko zamieni się w miazgę.
  • Po drugie, właśnie miazga. Czyli bierzemy wiaderko lub miskę i miażdżymy owoce tworząc mazistą ciecz ściekającą do przygotowanego pojemnika. Dosyć prosta, ale brudząca metoda. No i mamy tylko miazgę owocową.
  • Kolejnym, całkiem ciekawym rozwiązaniem jest obcinanie owoców nożycami lub sekatorem. Można je wtedy elegancko - i całkiem szybko oberwać w całości.
Przez wielu, rokitnik, nazywany jest mianem super pożywienia (superfood). Sam nie lubię takich górnolotnych określeń. Niemniej, nie można umniejszać samej roślinie. Wolę więc określenie żywności funkcjonalnej. Faktem bowiem jest, że owoce rokitnika naszpikowane są rozmaitymi substancjami bioaktywnymi, a także makro- i mikroelementami.

Oczywiście, głównym walorem rokitnika, jest witamina C. Ma jej naprawdę sporo i w zależności od podgatunku są to ilości rzędu 360mg - 2500mg w 100g świeżego owocu [7]. Czyli nawet od 0,36% do 2,5% masy jagody. W porównaniu z głogiem, który ma około 0,22% zawartości witaminy C w owocach jest to naprawdę sporo. Podobnie zresztą w odniesieniu do dzikiej róży, którą opisywaliśmy w ostatniej odsłonie cyklu o dzikim jadle, która to ma między 0,3 a 1,7%.

Kolejnym cennym składnikiem jagód są karotenoidy (obecne również w róży i głogu). Są to substancje nadające barwę od żółtej po czerwoną. Najpopularniejszym przedstawicielem karotenoidów jest β-karoten czy likopen. Niemniej karotenoidy są bardzo liczną grupą związków  i w większości należą od prowitamin witaminy A (jest ich około 600) [8]. Toteż obecność ich w konsumowanym pożywieniu jest niezbędna. A owoce rokitnika oczywiście są ich niezłym źródłem. Zawierają bowiem między 16 a 28 mg karotenoidów na 100 g jagód. Jest to całkiem niezły wynik w porównaniu np. z sokiem pomidorowym, gdzie jest tego około 14 mg/100 g, czy owocami dzikiej róży, w których na 100 g jest około 15 mg karotenoidów.

Liście rokitnika. Prosto do herbatki.
źródło: wikipedia/Jerzy Opioła
Zawartość cukru (fruktozy i glukozy) wahała się od 1,9 do 7,1 g /100 ml w soku. W puszcze coli jest 10 g. Czyli w przypadku tych owoców o większej zawartości cukru (Łukasz Łuczaj wspomina, że to te zebrane później nawet po przymrozkach) mamy niezłą bombę kaloryczną. Dodatkowo całkiem dużą zawartość owocu stanowi olej. W miąższu stanowi on 1,5-3% wagi, natomiast jeśli chodzi o nasiona, to nawet 11% [3][7].

Nie tylko owocami człowiek żyje


Okazuje się, że wiele części tej rośliny się wykorzystuje. Z liści można robić herbatę (znaczy napar - a'la herbatę). Kora używana jest w farmacji i kosmetyce, a z samych owoców robi się sok, pulpę, oddziela się pestki i uzyskuje olejki eteryczne. I osobno jeszcze wykorzystuje się te pestki (z których wytwarza się olej) i ten sok (na przetwory i napoje). Sok często używany jest bardziej jako dodatek, niż spożywany czysty. Najpewniej wynika to z racji intensywnego kwaśnego smaku.

Wszystko wskazuje na to, że warto wiedzieć gdzie w okolicy rośnie rokitnika. Warto pozyskać, jeśli to możliwe (patrz ochrona częściowa), trochę owoców. Mam to szczęście, że mieszkam w okolicy, w której jest tego całkiem sporo. Toteż polecam nalewkę i herbaty. Robią robotę.

I z tym smaczkiem was zostawię. 
Fabian

Pisząc artykuł korzystałem z poniższych materiałów:

[1] Łuczaj Ł.; Dzikie rośliny jadalne Polski: przewodnik survivalowy; wydawnictwo Chemigrafia, Krosno, 2004, Wydanie II poprawione; Dr Łuczaj udostępnia publikację na swoim blogu pod adresem: lukaszluczaj.pl/dzikie-rosliny-jadalne-polski-pelny-tekst/
[2] Łuczaj Ł., Raczyńska A.; Dzika kuchnia. Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2013.
[4] Niesteruk A., Lewandowska H., Golub Ż., Świsłocka R., Lewandowski W.; Zainteresujmy się rokitnikiem. Preparat z rokitnika zwyczajnego (Hippophae Rhamnoides L.) jako dodatek do żywności oraz ocena ich rynku w Polsce. Kosmos, Tom 64, 2013, nr4, 571-581; Dostęp pod adresem:  http://kosmos.icm.edu.pl/PDF/2013/571.pdf

[5] Ustawa z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody. Dostępna pod adresem: http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20040920880

[6] Puc M., Dlaczego ziarna pyłku tak długo utrzymują się w powietrzu? Alergoprofil, 2014, Vol. 10, Nr 3, 12-15; Dostępne online pod adresem: http://www.mededu.home.pl/linki/AP3-2014_Dlaczego_ziarna_pylku_tak_d%C5%82ugo_utrzymuja_sie_w_powietrzu.pdf
[7] Li, Thomas SC, and W. R. Schroeder. "Sea buckthorn (Hippophae rhamnoides L.): a multipurpose plant." HortTechnology 6.4 (1996): 370-380. Publikacja dostępna pod adresem: http://horttech.ashspublications.org/content/6/4/370.full.pdf

[8] Gryszczyńska A., Gryszczyńska B., Opala B.; Carotenoids. natural sources, biosynthesis, influence on human body; Postępy Fitoterapii 2/2011, s. 127-143. Dostęp pod adresem:  http://www.czytelniamedyczna.pl/3847,karotenoidy-naturalne-zrodla-biosynteza-wplyw-na-organizm-ludzki.html


Inne publikacje z cyklu leśne jadło:

Komentarze

  1. Piękna roślina, niestety będąc na wybrzeżu nigdy jej nie spotkałam:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, nie łatwo jest ją spotkać w stanie naturalnym. Ale polecam przyjrzeć się przydrożnym skarpom - jest tam jej całkiem sporo.

      Usuń

Prześlij komentarz

Mogą Cię jeszcze zainteresować:

Czarny Bez - Leśne jadło

Pisałem już, choć było to już jakiś czas temu, o uszaku bzowym ( Auricularia auricula-judae) , grzybie który przeważnie rośnie na czarnym bzie (Sambucus Nigra) . Okazuje się, że całkiem ciekawym, choć niewielkim drzewem, jest sam ów bez, zwany czasami czarnym a czasami dzikim.

Czym jest ogień? I co go tworzy?

O ogniu ostatnio już pisaliśmy. Że ogień jest fajny, że się przydaje, i że każdy prawdziwy facet powinien umieć go rozpalać. Tego ostatniego nie pisaliśmy? A to z całą pewnością jeszcze napiszemy, przy okazji tłumacząc, jak to właściwie robić. A dzisiaj trochę o samym ogniu jako takim. Postaramy się odpowiedzieć na pytanie: czym ten ogień jest.

Leśne jadło - Bukiew

Witam was w nowej serii publikacji.  Leśne jadło  ma zadanie przybliżyć wam, czytelnikom, i nam, autorom bloga, informacje na temat jadalnej flory i fauny spotkanej w czasie wędrówek czy bytowania w lesie. Postaramy się, żeby były to informacje ciekawe i przydatne w czasie ogólnorozumianego  survivalu . Buk pospolity ( Fagus sylvatica L.). Wyśmienite Leśne Jadło. Źródło: własne

Leśne jadło - Dzika Róża (Rosa L.)

N iedawno pisaliśmy o kolidupie , co w takim razie powiecie o świerzbidupie? Czemu właśnie o świerzbidupie? Bo to zwyczajowa nazwa dzikiej róży na Ukrainie [2]. Ale czemu w ogóle o róży? Jest kilka powodów. Po pierwsze idzie zima, prawda? Czyli jeszcze w jesień jest. Końcówka, to końcówka, ale jest. A jesień to okres przeziębieniowy. A jak każda babcia wie, jak jesteś niewyraźny, to.... No właśnie. To, między innymi, może wynikać z niedoboru witaminy C. Przy czym, na chwilę obecną, łatwo jest uzupełnić dietę w witaminy - kupimy je sobie w aptece. Inna sytuacja może mieć miejsce, gdy nastaną trudne czasy. Albo gdy będziemy na jakimś wypadzie. Albo gdy nabierzemy ochoty samemu coś podziałaś w tym temacie - winko na przykład. Albo... No, kilka jeszcze "albo..." by się znalazło. Róża psia (Rosa canina L.); źródło: archiwum własne Po drugie. Powoli kończy się okres zbioru owoców dzikiej róży. Może czytając ten wpis sobie o nich przypomnicie i zmobilizujecie się wyk

Leśne jadło - Uszak Bzowy (Auricularia auricula-judae)

Nie raz, a może i nie dwa, zastanawialiście się pewnie co zimą można znaleźć w lesie do jedzenia. Otóż jest kilka takich rzeczy. Zapraszam na zimowe grzybobranie pod znakiem uszaka bzowego. Pokrój Uszaka Bzowego ; źródło: wikipedia.org